Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 kwietnia 2011

Uścisk dłoni

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat spełniania marzeń.
 
Uścisk dłoni
 
Był sobie kiedyś chłopiec, który zapragnął uścisnąć dłoń jak największej liczby osób. Zaczął od tego, że podawał dłoń wszystkim spotykanym na ulicy ludziom. Na początku większość osób dziwiła się jego zachowaniu, ale po pewnym czasie chłopiec stał się sławny w całej krainie i każdy chciał uścisnąć jego dłoń. Z czasem zaczęły się nawet ustawiać do niego długie kolejki.
Po kilku latach chłopiec zdołał uścisnąć dłoń prawie wszystkich mieszkańców krainy.
Kiedy ktoś go zapytał, co mu to dało, odpowiedział prosto:
- Zrozumiałem jedną rzecz. Aby móc spełnić jakiekolwiek marzenie, zawsze potrzebny jest uścisk dwóch dłoni.

Sposób podawania dłoni

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat charakteru człowieka.
 
Sposób podawania dłoni
 
Pewnego razu przyszedł syn do ojca i zapytał:
- Czy to prawda, że po sposobie podawania dłoni można poznać człowieka?
- Uścisk dłoni może być delikatny, silny, długi, krótki, kleszczowy, obejmujący, z potrząsaniem lub bez.
- Aha.
- Osoba może być mniej lub bardziej delikatna, silna, wytrwała, spontaniczna, powierzchowna czy towarzyska.
- Aha.
- Jednak najważniejszy jest nie sam uścisk, ale mniej lub bardziej szlachetna intencja, która się za nim kryje.

Towarzystwo Błyszczących Oczu

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat mowy oczu.
 
Towarzystwo Błyszczących Oczu
 
Za górami, za morzami, w pewnej krainie istniało Towarzystwo Błyszczących Oczu.
Pewnego dnia zapytano założyciela Towarzystwa, dlaczego je powołał do życia.
- Mówi się, że jeden obraz jest wart tysiąca słów. Jeden błysk w oku jest wart tysiąca zwykłych spojrzeń.

Przyjaźń czy kochanie?

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat przyjaciół.
 
Przyjaźń czy kochanie?
 
Było to w dżungli. Pewna tygrysica poznała tygrysa. Od momentu pierwszego spotkania często przebywali w swoim towarzystwie. Razem włóczyli się po dżungli, razem polowali i ucztowali. W ten sposób bardzo się zaprzyjaźnili.
Jednak po jakimś czasie tygrysica zapytała tygrysa:
- Czy między nami jest przyjaźń czy kochanie?
- A czy może być i przyjaźń i kochanie? - odpowiedział pytająco.

Wątpiący uczeń

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat wątpliwości.
 
Wątpiący uczeń
 
Było to w górskiej pustelni.
Pewnego razu do mistrza przyszedł uczeń i wyraził swoje wątpliwości, co do bezinteresownej służby na rzecz innych, które mu się pojawiły podczas rozmowy z przygodnym wędrowcem.
Mistrz wysłuchał go uważnie a potem powiedział:
- Unikaj wątpiących ludzi. Unikaj wątpiących myśli oraz wszelkich przejawów braku wiary i zaufania. Przede wszystkim unikaj zwątpienia w dobre serce drugiego człowieka.

Mikuś

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat pomagania innym.
 
Mikuś
 
Dawno, dawno temu, w odległej krainie mieszkał sobie młodzieniec o imieniu Mikuś. Pochodził z bogatego domu i przez wiele lat swojej młodości wydawał pieniądze rodziców na różne swoje zachcianki.
Kiedyś jednak znudziło go takie życie. Wydało mu się puste i bez większego sensu. Od tego czasu postanowił rozdawać biednym jedzenie i ubrania. Odnalazł radość płynącą z pomagania innym.
Szybko stał się sławny w swojej okolicy a potem w całej krainie. Jednak kiedy ktoś mu dziękował za otrzymane dary, mówił:
- Największym darem, jaki można komuś dać, to nie jedzenie czy piękne rzeczy, ale serce.
 
Czy wiesz, że z czasem zaczęto go nazywać Święty Mikuś?

Tajemnica serca

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat dawania.
 
Tajemnica serca
 
Pewnego razu mała dziewczynka przyszła do mamy i powiedziała:
- Mówiłaś, że trzeba dawać innym swoje serce.
- To prawda.
- Ale co się stanie, jak go zabraknie do rozdawania?
- Serca nie można porównać do żadnej rzeczy. Czym więcej go dajesz tym więcej go masz.

Gęsia skórka

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat wpływu muzyki.
 
Gęsia skórka
 
Była sobie kiedyś mała gąska, która słysząc łagodne tony muzyki dostawała gęsiej skórki. Zastygała w bezruchu a w jej oczach pojawiały się łzy szczęścia.
Inne gęsi dziwiły się, że tak można reagować na muzykę, ale gąska się tym zbytnio nie przejmowała. Chociaż kiedyś zapytała dziadka, dlaczego tak się dzieje.
Dziadek uśmiechnął się i odpowiedział:
- Piękna muzyka to śpiew duszy. Szczęśliwi ci, którzy to czują.

Najlepszy sen

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat spania.
 
Najlepszy sen
 
Pewnego razu mała sówka zapytała mamę sowę:
- Dlaczego wszyscy tak lubią sen?
- Kiedy zamykasz oczy i zapadasz w głęboki sen, to jakbyś siadała Panu Bogu na kolanach.
- Ale ja nic z tego nie pamiętam.
- Dlatego najlepiej jest śnić na jawie.

Nietoperz

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat ułomności.
 
Nietoperz
 
Był sobie pewien nietoperz, który miał problemy z lataniem w ciemnościach. Na początku martwił się, że nie jest taki sam jak inne nietoperze. Potem zauważył, że gdy musi polegać na innych, żeby dotrzeć szczęśliwie do celu, nawiązuje wiele nowych znajomości.
Po wielu latach, kiedy był już w podeszłym wieku i spojrzał wstecz na swoje życie pomyślał:
"Każda sytuacja ma swoje pozytywne strony, mimo, że na początku można tego nie zauważać".

Te same fale

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat korespondencyjnego poznania się.
 
Te same fale
 
Za górami, za lasami była sobie kraina, w której ludzie porozumiewali się za pomocą szklanych kul.
Kiedyś pewien mężczyzna skontaktował się z nieznaną sobie kobietą. Dość szybko przypadli sobie do gustu i po niedługim czasie zaczęli nawet planować swoją wspólną przyszłość, chociaż się jeszcze nie spotkali fizycznie.
Jako, że wszystko toczyło się tak szybko, kobieta skontaktowała się z wróżką i zapytała, co o tym sądzi.
Wróżka odpowiedziała:
- Dobry związek funkcjonuje harmonijnie na kilku płaszczyznach. Mentalna relacja jest tylko jedną z nich. Odbieranie na tych samych falach jest bez wątpienia ważne, lecz wyobraźnia może też ponieść zbyt daleko. Cierpliwość, racjonalne myślenie i dobre poznanie osoby fizycznie, na pewno pomoże podjąć właściwą decyzję.

Dar miłości

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat prawdziwej miłości.
 
Dar miłości
 
Za górami, za morzami żyło sobie stado słoni. Wśród nich było małżeństwo, które bardzo się kochało a ich miłość była tak wielka, że stanowiła inspirację dla poetów. Oboje byli również znani ze swoich kłów. Ona miała najbielsze i najbardziej błyszczące a on najostrzejsze z całego stada.
Pewnego razu, a było to w dniu dziesiątej rocznicy ich ślubu, mąż przyszedł z pracy z pakunkiem trzymanym w trąbie. Przekrzywiał dziwnie głowę idąc w kierunku żony, a ona powitała go odwrócona lekko bokiem. Wręczył żonie przyniesiony prezent a ona odwzajemniła się, dając mu swój podarek.
Słonica otrzymała piękną złotą szczotkę do pielęgnacji swoich kłów a słoń diamentową ostrzałkę do swoich.
Żona uśmiechnęła się ze szczęścia.
- Jestem wzruszona, dziękuję ci - powiedziała.
A po chwili zapytała:
- Ale skąd wziąłeś pieniądze na tak piękny prezent?
Wtedy mąż pokazał jej skrywaną do tej pory drugą część głowy i słonica zobaczyła, że nie ma jednego kła.
- Sprzedałem go na targu - powiedział z lekką niepewnością w głosie, a widząc jak się uśmiecha zapytał - a ty skąd wzięłaś tak kosztowny prezent dla mnie?
Wtedy ona odwróciła głowę i słoń zobaczył, że też nie miała jednego kła.

Dwa sople

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę o zimowej tematyce.
 
Dwa sople
 
Było to w górach w czasie zimy. Z dachu góralskiej chaty zwisały dwa długie sople.
Jeden powiedział do drugiego:
- Mam nadzieję, że mróz utrzyma się jak najdłużej. Nie chcę zginąć.
Drugi odpowiedział:
- A ja mam nadzieję, że kiedy przyjdzie odwilż będę pamiętał iż przez cały czas jestem wodą i stopię się z godnością.

Niestrudzony wędrowiec

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat podążania do celu.
 
Niestrudzony wędrowiec 
 
Było to za górami, za lasami. Pewien wędrowiec przemierzał pieszo rozległą krainę.
Po drodze ktoś go zapytał:
- Gdzie idziesz?
- Idę do ukochanej.
- A gdzie ona mieszka?
- Za siódmą górą.
- To masz jeszcze przed sobą długą i ciężką drogę.
- Żadna droga wiodąca do ukochanej nie jest zbyt trudna lub długa.

Lisia kłótnia

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat osobistych sekretów.
 
Lisia kłótnia
 
W małej norze, w dużym lesie mieszkała sobie para lisów.
Pewnego razu lisica odkryła, że lis znalazł jej sekretną skrzynkę, w której trzymała pewien list i przeczytał go. Treść listu zszokowała lisa i pożałował, że go w ogóle przeczytał.
Lisica była zawiedziona postawą lisa, a lis tym, że lisica miała przed nim tajemnice.
Niedźwiedź, który przechodził obok nory i słyszał ich kłótnię, powiedział im:
- Każdy ma prawo do swoich tajemnic, nawet w małżeństwie. Nie musi ich wyjawiać. Jednak cokolwiek mówi i czyni, to musi być to przejawem prawdy.

Wielka tęsknota

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat niezaspokojonej tęsknoty.
 
Wielka tęsknota
 
Nad brzegiem morza mieszkała sobie rodzina, w której mąż był marynarzem. Często tygodniami czy miesiącami nie było go w domu. Potem wracał na jakiś czas, żeby ponownie wypłynąć w morze.
Pewnego razu powiedział do swojej żony:
- Życie jest tak dziwne. Kiedy jestem na morzu, to bardzo tęsknię za tobą, ale kiedy jestem w domu, to myślę o morzu.
- Niektórzy mówią, że życie to jedna wielka tęsknota, dopóki się nie znajdzie spokoju wewnątrz siebie - odpowiedziała.

Gigant i olbrzym

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat poczucia niepewności.
 
Gigant i olbrzym
 
Za górami, za lasami istniał sobie kiedyś kraina, w której stały dwie kolumny podtrzymujące sklepienie niebieskie.
W krainie mieszkał pewien olbrzym, który miał tak potężną siłę, że potrafił przewracać kolumny. Jeżeli przewrócił jedną z nich, ludzie tracili poczucie pewności. Na szczęście mieszkał tam też gigant, który naprawiał kolumny i przywracał równowagę.
Od dawien dawna trwała walka pomiędzy olbrzymem i gigantem. Raz jeden wygrywał, a raz drugi. Raz ludzie czuli się pewniej a innym razem całkiem niepewnie.
Kiedyś w czasie panowania niepewności, gigant rzekł do ludzi:
- Pamiętajcie, że zawsze kiedy czujecie niepewność, ja wtedy intensywnie pracuję.

Mały kwiatek

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat więdnięcia z miłości.
 
Mały kwiatek
 
Za górami, za lasami, na wielkiej, kolorowej łące rósł sobie mały kwiatek. Pewnego razu w pobliżu niego zaczął rosnąć inny kwiat. Mały kwiatek przyglądał się temu z zaciekawieniem. Po kilku tygodniach kwiat zakwitł w pełni swojego piękna. Był cudowny.
Mały kwiatek przyglądał się mu i myślał o nim całymi dniami. Niedługo potem zakochał się w nim po czubki swoich płatków.
Piękny kwiat nie odwzajemniał jednak tego uczucia. Mały kwiatek zaczął marnieć z dnia na dzień.
Widząc to, rosnące obok małego kwiatka źdźbło trawy, powiedziało:
- Miłość z oczekiwaniami sprawia, że więdniemy. Szczera, czysta, oddana miłość zawsze daje pozytywne rezultaty. Czasami w inny niż oczekiwaliśmy sposób, a czasami zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami.
Od tego czasu mały kwiatek przestał oczekiwać, tylko kochał pełnym sercem. I znowu w pełni się otworzył i skierował głowę ku słońcu.
A piękny kwiat?
Piękny kwiat nie mógł się oprzeć tej fali miłości.

Trzy składniki

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat świątecznego gotowania.
 
Trzy składniki
 
W kuchni pewnego domu, na blacie stołu leżały trzy składniki świątecznego dania.
Pierwszy powiedział:
- Wszyscy mnie lubią i gdyby mnie zabrakło potrawa byłaby niesmaczna.
Drugi odpowiedział:
- Nie jestem tak smaczny jak ty, ale za to bardzo pożywny.
Trzeci na to:
- Smaczni czy pożywni, pamiętajcie, że jesteśmy składnikami całości.

(Nie)lubiany wróbelek

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat nielubienia.
 
(Nie)lubiany wróbelek
 
Za górami, za lasami, w owocowym sadzie żył sobie wróbelek. Często fruwał w towarzystwie pewnego dorosłego wróbla, który go jednak zbytnio nie lubił.
Wróbelek był nieszczęśliwy z tego powodu, bo chciał żeby było inaczej.
Pewnego razu matka wróbelka rozumiejąc jego emocje powiedziała:
- Istnieje jeden sposób na to, żeby ktoś nas bardziej lubił.
- Jaki mamo?
- Wiesz jak wygląda chmurka na niebie?
- Tak.
- Wyobraź sobie, że ta chmurka jest różowa.
- Już sobie wyobraziłem.
- Teraz, bez względu na zachowanie wróbla, zawsze otaczaj go różową chmurką swojego lubienia.

Prawdziwe przebaczenie

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat wybaczania.
 
Prawdziwe przebaczenie
 
Pewnego razu do mistrza przyszedł uczeń i zapytał:
- Dużo mówiłeś na temat siły przebaczania i tego, żeby wybaczać innym.
- Tak.
- Jednak mimo najszczerszych chęci nie mogę komuś przebaczyć. Wybaczyłem, ale nie zapomniałem.
- Przebaczenie jest prawdziwe, kiedy zaczynamy myśleć o krzywdzie jak o wartościowej nauce i nawet odczuwamy wdzięczność.

Spotkanie żarłaczy

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat pomagania innym.
 
Spotkanie żarłaczy
 
Było to za górami, za lasami, w pewnym ciepłym morzu. Pewnego razu, w odległej głębinie spotkała się grupa wielkich żarłaczy.
Dyskutowali na temat pomagania innym żarłaczom w przypadku kiedy same nie potrafią nic upolować do jedzenia.
W raporcie, który pojawił się po tym spotkaniu zapisano:
"Jeśli dasz komuś rybę wyżywisz go przez jeden dzień, ale jeśli nauczysz go jak je łowić, wyżywisz go do końca życia.

Świąteczne przeobrażenie

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat aniołków i diabełków.
 
Świąteczne przeobrażenie
 
Był sobie kiedyś Diabniołek. Pół diabeł, pół aniołek.
Raz psocił, raz pomagał. Raz złościł a innym razem radował.
Pewnego dnia, a było to tuż przed Świetami, Diabniołek spotkał Świętego Mikołaja, który wręczył mu prezent i powiedział:
- Byłeś niegrzeczny, ale byłeś też dobry. Dostaniesz ode mnie prezent, ale postaraj się być w przyszłości bardziej anielski.
Tego dnia Diabniołek postanowił się zmienić. I zrobił to na swój sposób.
 
Czy wiesz jak zaczęto go nazywać niedługo potem?
Aniobełek

Czarodziejskie prezenty i prezenciki

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę o Świętym Mikołaju.
 
Czarodziejskie prezenty i prezenciki
 
Pewnego razu do małego domku na skraju lasu, wpadł przez komin Święty Mikołaj.
- Ho, ho, ho - wykrzyknął, otrzepując się z kominowej sadzy - przyszedłem życzyć wam Wesołych Świąt. Wielu radosnych przeżyć, inspiracji do działania, wytrwałości, kolorowych myśli, siły i aby każde oczekiwanie stało się spełnieniem.
Potem zaczął wręczać prezenty a na koniec dodał:
- I pamiętajcie o jednym. Jestem w pobliżu was każdego dnia. Codziennie wręczam wam najróżniejsze czarodziejskie prezenty i prezenciki. Będę najszczęśliwszy na świecie, kiedy to będziecie zawsze zauważać.

Pamiątka

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat świąt.
 
Pamiątka
 
Działo się to w świąteczny poranek. Mały chłopiec usiadł na kolanach ojca i zapytał:
- Po co są święta?
- Na pamiątkę boskich narodzin.
- A po co jest ta pamiątka?
- Pamiątki są po to, żeby o czymś pamiętać. Ta jest po to, żeby pamiętać, iż boskie dziecko rodzi się w nas zawsze, kiedy o nim pomyślimy.

Różne dni

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat szczęścia.
 
Różne dni
 
Było to w czasie świąt. Mała dziewczynka zapytała mamę:
- Wszyscy życzą sobie szczęścia, ale po czym poznać czy ktoś je ma czy nie?
- Nieszczęśliwy ciągle wspomina lub czeka na lepsze dni, dla szczęśliwego wszystkie dni są pogodne.

Bumerang

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat niechcianej miłości.
 
Bumerang
 
Działo się to bardzo daleko, na drugiej półkuli. Pewnego razu młoda panda przyszła do mamy i zapytała:
- Czy jest jakieś panaceum na nieodwzajemnioną miłość?
- Prawdziwa miłość jest jak bumerang. Czym mocniej ją rzucamy, tym silniej do nas wraca.
- Ale do mnie nie powraca.
- Zawsze powraca, ale nie zawsze w taki sposób jak myśleliśmy.

Dwie rzeki

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat odmiennego punktu widzenia.
 
Dwie rzeki
 
Przez pewną krainę płynęły sobie dwie rzeki. Jedna była większa i szersza od drugiej. Na równinie spotykały się i tak ze sobą rozmawiały:
- Łączę się z tobą - mówiła mniejsza.
- Nie łączysz się ze mną, tylko wpadasz do mnie - odpowiadała większa.
- Łączę się.
- Nie, wpadasz do mnie.
Kiedyś ich odwieczną kłótnię usłyszała idąca brzegiem staruszka.
- Powiedz mi mniejsza rzeko, dlaczego uważasz, że się łączysz?
- Ponieważ gdybym jedynie wpadała do większej rzeki to bym znikała na zawsze, a ja przecież płynę dalej razem z nią.
- A ty większa rzeko powiedz mi dlaczego uważasz, że ona wpada do ciebie?
- Ponieważ wszystkie mniejsze rzeki wpadają do mnie i zasilają mnie swoimi wodami.
Wysłuchawszy zdania obu rzek staruszka powiedziała:
- Czy nie lepiej, zamiast przekonywać o swoich racjach, które niczego nie zmieniają, płynąć sobie spokojnie dalej?

Kropla umiejętności

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat osiągnięć.
 
Kropla umiejętności
 
Przez zieloną krainę płynęła sobie rzeka. Nad jej brzegiem siedział borsuk z synem.
- Tato, w jaki sposób osiągnąć sukces w życiu?
- Spójrz na tę rzekę. Zanim stała się taka szeroka jak tutaj, musiała się narodzić od jednej kropli u źródła. Tak samo drogę do sukcesu zaczynamy od małej kropli umiejętności, z biegiem czasu nabieramy ich coraz więcej, aby w pewnym momencie osiągnąć swój cel.

Zeszłoroczny bałwan

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat wspomnień.
 
Zeszłoroczny bałwan
 
Było to pewnej zimy. Dziewczynka czekała aż spadnie śnieg, ale on nie ciągle nie padał.
Pewnego dnia zapytała tatę:
- Pamiętasz jak w poprzednią zimę zrobiliśmy wielkiego bałwana przed domem?
- Tak pamiętam.
- Czy pamiętasz, ze kule były tak wielkie, ze nie mogliśmy ich włożyć jedna na drugą?
- Mhmm. 
- A pamiętasz, że bałwan miał nos z marchwi a oczy z węgielków?
- Pamiętam.
- A pamiętasz, że na głowie miał twój stary kapelusz?
- Tak.
 
Następnego dnia spadł śnieg. Dziewczynka ulepiła z tatą nowego wielkiego bałwana.
Nie wspominała już zeszłorocznego.

Jak sójka wybierała się za morze

Kiedyś Księżniczka poprosiła Małego Bajarza o bajkę na temat noworocznych postanowień.
 
Jak sójka wybierała się za morze
 
Było to ostatniego dnia w roku. Na gałąź drzewa, na której siedział kruk, przyleciała sójka.
- Wiesz, dzisiaj postanowiłam, że wybiorę się za morze - powiedziała.
- Być może polecisz za morze - odpowiedział kruk z uśmiechem. - To samo mówiłaś w zeszłym roku i dwa lata temu.
- Ale tym razem będzie inaczej.
- Słuchaj sójko, noworoczne postanowienia mają wielką moc, ale trzeba do nich podchodzić z szacunkiem. Uczyń postanowienie, ale pomyśl także, co możesz poświęcić, żeby je zrealizować. Kiedy tak zrobisz i dotrzymasz zobowiązania, poznasz sprawczą siłę wszechświata.
 
Czy możesz sobie wyobrazić, że już niedługo potem sójka wygrzewała swoje piórka w zamorskiej krainie?

Koń i praca

Dawno temu, za lasami i polami mieszkał sobie koń z rodziną.
Pewnego razu syn zapytał go:
- Tato, a po co się pracuje?
- Żeby czynić sobie życie przyjemniejszym.
- A czy nie jest przyjemniej nie pracować?
- Jest, ale wtedy życie staje się naprawdę ciężkie.

Prosięce swawole

Dawno temu, za górami i lasami mieszkał sobie ojciec z prosiakami.
Pewnego razu poszedł na pole a prosiaki urządziły sobie swawole.
Kiedy wrócił to z radością też w błoto się przewrócił.
Później wstał, a po chwili znowu się sponiewierał.
- Jak ja to lubię – z ustami pełnymi błota wymamrotał.
A prosiaki na to:
- Kochamy cię tato!

Niestrawność zawistnego kota

Dawno temu, za górami i lasami mieszkał sobie zawistny kot.
Zazdrościł innym kotom wielu różnych rzeczy.
Przy tym chorował na niestrawność.
Próbował się leczyć u różnych lekarzy ale żaden mu nie był w stanie pomóc.
Ustalali różne diety, ale nic nie pomagało.
Pewnego razu trafił do znachora, który na pytanie o dietę, odpowiedział:
- Twoją niestrawność powoduje nie to, co ty jesz tylko to, co jedzą inni.

Niestrawność zawistnego kota

Dawno temu, za górami i lasami mieszkał sobie zawistny kot.
Zazdrościł innym kotom wielu różnych rzeczy.
Przy tym chorował na niestrawność.
Próbował się leczyć u różnych lekarzy ale żaden mu nie był w stanie pomóc.
Ustalali różne diety, ale nic nie pomagało.
Pewnego razu trafił do znachora, który na pytanie o dietę, odpowiedział:
- Twoją niestrawność powoduje nie to, co ty jesz tylko to, co jedzą inni.

Spontan

Dawno temu, za górami i lasami żył sobie spontan.
Robił różne rzeczy bez zastanawiania się nad nimi.
Całkowicie improwizował.
- Rusz swój tyłek i zrób coś zwariowanego – powiedział w pewnym momencie do niewiadomo kogo.

Wola mola

Dawno temu, za górami i lasami żył sobie mol.
Lubił się objadać różnymi rzeczami.
Strasznie od tego utył.
Pewnego dnia postanowił się odchudzać.
Nic mu z tego jednak nie wyszło.
Po jakimś czasie spróbował ponownie.
Znowu mu nie wyszło.
Za trzecim razem zrobił jak postanowił.
W międzyczasie wzmocniła się jego wola.
Przestał próbować, zaczął realizować.

Podarunek chłopca


Dawno temu za polami i łąkami mieszkał sobie chłopczyk mały.
Ciągle się do wszystkich uśmiechał, bez względu na okoliczności, które czasami były niezbyt radosne.
Kiedyś babcia zapytała go:
- Jak to robisz, że tak się ciągle promiennie uśmiechasz?
- Ja jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja.
- A to ciekawe.
- No. I mam za zadanie obdarowywać każdego swoim uśmiechem. Bez okazji.

Się rodzi

Było to dawno temu, za górami i lasami.
Się rodził.
Moc truchlała.
Radowała się ziemia cała.
Nadal się rodzi, nadal truchleje i nadal raduje.
Nadal...

Czarownica i czarnoksiężnik

Dawno temu, za morzami i górami w ciemnym lesie mieszkała czarownica.
Znała dużo różnych zaklęć i wydawało jej się, że jest najpotężniejszą czarownicą na świecie.
Pewnego razu chciała rzucić urok na rycerza, który się jej podobał.
Nie wiedziała tylko, że on jest potężnym czarnoksiężnikiem.
Rzuciła urok na siebie.

Zając inteligentny inaczej

Dawno temu, za lasami i morzami mieszkał sobie zając.
Pewnego razu przyszedł do wilka i powiedział:
- Tak się zastanawiam, kto kogo szybciej zje. Czy ja ciebie czy ty mnie.
Wilk kłapnął zębami i zjadł zająca.
Przełykając go, pomyślał sobie:
„Jakże matka natura jest dla mnie hojna. Mniam… Dla zająca mniej. Odbierając mu inteligencję odebrała mu życie.”

Zabawa do białego rana

Dawno temu, za lasami i oceanami żył sobie król.
Pewnego razu postanowił wydać wielkie przyjęcie. Zaprosił olbrzymią ilość gości i rozkazał:
- Bawcie się do białego rana.
Tak też wszyscy zrobili.
- Jakże przyjemnie jest spełniać niektóre rozkazy - myśleli sobie poddani - niech żyje król !!!